Dlaczego

Wpadką dopingową Kornelii Marek świat się nie przejął. Nie jest przecież gwiazdą biegów. W Polsce sprawa porusza mocno. A to dlatego, że najzwyczajniej Kornelię lubiliśmy (no właśnie - czy lubimy nadal?). Świat Kornelii jako takiej nie zapamięta. Zapamięta za to, że jedynym sportowcem przyłapanym na dopingu w Vancouver był Polak. Kornelia od początku do końca idzie w zaparte, choć coraz mniej osób jej wierzy. Zapewnia, że niewiadome zastrzyki robił jej doktor Trypolski. Z drugiej strony podkreśla wyraźnie, że bierze częściowo winę na siebie, tak jak wtedy bez pytania miała brać zastrzyki. Kalanie się teraz, post factum, niezbyt przekonuje. Sylwia Jaśkowiec od ponad dwóch lat nie zgadza się na branie ŻADNYCH zastrzyków. Kornelia nawet nie pytała, co jest w strzykawce. Coraz mniej osób jej wierzy, bo za bardzo kojarzy się to z sytuacją, że zawodnikowi głupio jest zwalić całą winę na lekarza, skoro sam jest współwinny. Niezależnie od tego, czy EPO w organizmie to dzieło doktora Trypolskiego czy też samej Kornelii Marek, od początku całej afery nurtuje mnie pytanie: dlaczego i po co? Po co Trypolski miałby to robić bez wiedzy swej pacjentki (to znów argument przemawiający przeciwko samej zawodniczce)? Lub po co Kornelia chciałaby się wspomóc? Na medal przecież i tak nie miała szans. Czy warto było aż tak ryzykować za stypendium, które i tak mogłaby wywalczyć dając z siebie wszystko? Utalentowanej zawodniczce wystarczy wypruć sobie żyły na trasie. To jest dozwolone, w przeciwieństwie do pakowania w nie różnych świństw.

Poleć niniejszy materiał

Dodaj komentarz:

Imie


Tresc





Komentarze:

arhjsy, 192.239.84.***, 16.04.2010 16:57
SUJ32V ikmardufobkg, [url=http://ifbthqciucfa.com/]ifbthqciucfa[/url], [link=http://wzgkvpotyjzt.com/]wzgkvpotyjzt[/link], http://eybhsselmknd.com/