Od Pachelskiego do Kotorowskiego

Większość czytelników naszego blogaska ma prawo tego nie pamiętać, więc przypomnijmy. To był listopadowy wieczór 1988 roku. 6 miesięcy wcześniej, w Quilmes, urodził się niejaki Sergio Aguero. Dzień wcześniej w Ameryce George Bush senior został wybrany 41. prezydentem Stanów Zjednoczonych. A dwa tygodnie wcześniej w pierwszym meczu drugiej rundy Pucharu UEFA poznański Lech przywiózł z Barcelony sensacyjny remis 1-1. Wyrównującą bramkę zdobył na Camp Nou Bogusław Pachelski. W Barcelonie grali wtedy m.in. Zubizaretta, Salinas i Bakero. Rewanżu słuchaliśmy chyba w radiu. W rewanżu w Poznaniu też było 1-1. Dogrywka i rzuty karne. Drużyna z polskiej ligi. Z Barceloną. Jako pierwsi karne strzelali goście. W piątej serii, przy stanie 3-3, po fatalnym pudle Araszkiewicza pomylił się niejaki Alexanco i Bogusław Pachelski stanął przed życiową szansą wyeliminowania legendarnej Barcelony. Zobaczmy, jak to wyglądało. Dramat Pachelskiego przypomniał nam się wczoraj, kiedy męczyliśmy się oglądając żałosną końcówkę i karne w wykonaniu Lecha Poznań 22 lata później. Taką oto drogę przeszła polska piłka nożna na przestrzeni ostatnich 22 lat. 22 lata temu byliśmy o włos od wyeliminowania wielkiej Barcelony. Wczoraj byliśmy o włos od wyeliminowania przez mistrza Azerbejdżanu. Lechowi Poznań gratulujemy przełamania klątwy Pachelskiego i uzyskania prawa do odpadnięcia z pucharów przy pomocy Sparty Praga. Wielkie brawa!

Poleć niniejszy materiał

Dodaj komentarz:

Imie


Tresc